Styczeń zaskakuje, a to dopiero początek!

Zima ponownie zaskakuje. W górach zalega bardzo dużo śniegu i wciąż go przybywa, zaś na nizinach w ostatnich dniach występowały najprawdziwsze burze śnieżne. Miejscami odnotowano też solidniejsze mrozy. Na co tym razem przyjdzie się nam naszykować?

Zdjęcie ilustracyjne pixabay

Spektakularne zmiany w pogodzie jakie mogliśmy obserwować w poprzednich dniach powodowane były przez wzmożoną cyrkulację strefową, a właściwie jej apogeum. Na szczególną uwagę zasłużył niż Florenc z 13/14 stycznia, za sprawą którego wystąpiły bardzo silne podmuchy wiatru, nad morzem ponownie cofka, choć słabsza. Oto efekty silnego wiatru zaobserwowane przez naszego członka ekipy Mariusza w Ustce. Uschnięte drzewo nie wytrzymało naporu wiatru, dlatego takie drzewa trzeba wycinać, gdyż stanowią największe zagrożenie.

Autor zdjęć: Mariusz Jasłowski/ Meteo24

Autor zdjęć: Mariusz Jasłowski/ Meteo24

Jednak co najciekawsze nastąpiła bardzo dynamiczna adwekcja arktycznej, morskiej masy powietrza, która cechowała się dość sporą niestabilnością w dolnej części troposfery i sporym, pionowym gradientem temperatury (mapka poniżej). To spowodowało, że w całym kraju bez problemu wypiętrzały się chmury konwekcyjne, przynoszące śnieżyce i miejscami burze śnieżne (suma wyładowań w ciągu doby 13/14 stycznia na drugiej mapce).

Źródło danych: estofex modelmaps

Źródło danych: blitzortung.org

Same zjawiska wyglądały niesamowicie i stanowiły doskonałą okazję dla pasjonatów pogody, którzy mogli uchwycić ich piękno i… grozę. Jeden z naszych członków, działający w południowo-zachodniej Polsce uchwycił niektóre z tych chmur, posiadających cechy świadczące o gwałtownej jak na środek zimy turbulencji w atmosferze. Wiele z tych chmur wytwarzało przed śnieżycą obniżone poszarpane wały wyglądające niczym jak te spotykane podczas letnich burz, a pod wierzchołkami tych chmur i kowadłami obficie występowały bąble – mamma, które pojawiają się tylko przy silnych prądach konwekcyjnych.

Autor zdjęć: Damian Zbieg / Meteo24

Autor zdjęć: Damian Zbieg / Meteo24

Autor zdjęć: Damian Zbieg / Meteo24

Kolejną ciekawostką był niż, który pojawił się dwa dni po Florenc. Przynosił on kolejne obfite miejscami opady śniegu z frontu ciepłego, za którym do całego kraju popłynęło ciepłe powietrze. Na krótko odwilż zawitała do całej Polski. Jednak 17 stycznia wędrował już chłodny front, za którym spływać ponownie zaczęło arktyczne, morskie powietrze. Tym razem już zdecydowanie mniej dynamicznie. Front nie wydawał się jakiś specjalnie aktywny. Jednak nad Niemcy i kraje leżące nad Morzem Północnym spłynęło więcej wilgoci i bardziej niestabilnej masy powietrza, w której ponownie zaczęły się obficie wypiętrzać ośrodki konwekcyjne w postaci już nie tylko komórek, ale całych układów konwekcyjnych. Sporo z nich dało wyładowania i to całkiem mocne serie. Sumarycznie w ciągu doby na obszarze Niemiec i sąsiednich krajów odnotowana kilka tysięcy wyładowań!

Źródło danych: blitzortung.org

Przejście tego frontu zapoczątkowało zmiany, które odczujemy w następnych dniach. Po pierwsze pogoda się poprawi nad naszym krajem, a to dlatego, że rozbudowuje się wał wysokiego ciśnienia, który będzie miał też połączenie z Wyżem Azorskim. Zakończy on trwającą od paru tygodni serię wędrówek frontów i opadów. Po drugie obecność tego wyżu częściowo zablokuje wędrówkę kolejnych układów niżowych znad Atlantyku, a więc zimne masy powietrza utrzymają się nad całym krajem i co więcej rozleją się na obszarze większej części kontynentu europejskiego. Nie będą one jakieś szczególnie mroźne, ale występujący w nocy efekt radiacji przy pogodnym niebie sprawi, że miejscami będzie bardzo mroźno.

Źródło danych: wetterzentrale.de

W tym momencie warto się na chwilę zatrzymać, gdyż poprawa pogody występuje w dogodnym czasie. W poniedziałek (21.01) nad ranem czeka nas całkowite zaćmienie księżyca. Będziemy widzieli pierwszą połowę zjawiska, od zaćmienia półcieniowego, po całkowitą fazę, czy czym w fazie całkowitej księżyc zajdzie pod horyzont, zaś przed wschodzącym słońcem pojawią się dwie jasne planety w koniunkcji: Jowisz i Wenus. Warto więc wcześniej wstać, by móc podziwiać te niecodzienne zjawiska astronomiczne. Co prawda nie wszędzie może być pogodnie, ale w wielu miejscach powinno być widoczne bez większych problemów. Względne prognozy zachmurzenia wg UM wyglądają następująco.

Źródło danych: meteo.pl

A co dalej w pogodzie? Do środy powinno być w miarę spokojnie. Jednak rozlewające się zimne masy powietrza nie pozostaną bez wpływu na front polarny, który będzie przebiegał nad południową Europą. Wzrastająca różnica właściwości termicznych i wilgotnościowych mas powietrza po ciepłej i zimnej stronie frontu, oraz orografia terenu południowej Europy i parę innych jeszcze mechanizmów wielkoskalowych sprawi, że z czasem front ten zacznie falować, doprowadzając do rozwoju głębokich niżów, których trasa przebiegać będzie w kierunku północno-wschodnim. Wzrośnie ryzyko rozwoju niżów genueńskich.

Źródło danych: wetterzentrale.de

Jest jeszcze za wcześnie na dokładniejsze analizy, lecz niże te mogą zagrozić Polsce, przynosząc intensywne opady śniegu, przejściowo na wschodzie także deszczu, marznącego deszczu i opady mieszane w całym kraju, a potem mrozy. Na drogach zapanują wtedy bardzo trudne warunki, a porządna zima może sięgnąć wówczas zachodniej i północnej Polski, czyli tych regionów, które do tej pory miały “szczęście”. Zimne masy powietrza będą spływać bardziej nad zachodnią Europę niż do tej pory.

Źródło danych: wetterzentrale.de

Wygląda na to, że tak zmieniona cyrkulacja ma szanse utrzymać się także w lutym. Jednak nie jest to nic pewnego – jak to zwykle bywa prognozy są zmienne, ale zima ostatnio pokazuje, że potrafi zaskakiwać.

Comments are closed.