Podsumowanie dynamicznej aury z pierwszych dni stycznia!

Za nami bardzo dynamiczne rozpoczęcie 2019 roku. Kraj nasz został nawiedzony przez sztorm, burze śnieżne, oraz wyjątkowo silne opady śniegu w górach. Zapanowały trudne warunki do jazdy i wystąpiły liczne szkody. Mamy zimę, która nie przyszła na święta.

Zdjęcie ilustracyjne fot. Mariusz Jasłowski – Meteo24

To załamanie pogody po części zwiastował już wyż, który był w okresie świąt nad zachodnią Europą. Utworzył on tzw. układ Omega, czyli silny układ wyżowy formujący grzbiet baryczny pomiędzy rozległymi zatokami niżowymi. Polska była po wschodniej stronie tego wyżu, w zatoce niżowej, gdzie z północnego zachodu sprowadzane były jeszcze ciepłe masy powietrza. Układ ten rozpadł się, ale tuż przed Sylwestrem nad podobnym obszarem utworzył się kolejny, silniejszy.

Źródło danych: wetterzentrale.de

I do niego pojawił się dynamiczny układ niskiego ciśnienia nad północną częścią kontynentu, za którym wprost znad Arktyki spływać zaczęło zimne, wilgotne i niestabilne powietrze. Był to pierwszy tak poważny w tym sezonie zimowym spływ arktycznej masy powietrza.

Źródło danych: wetterzentrale.de

 

Źródło danych: wetterzentrale.de

Gdy tylko ta masa powietrza pojawiła się nad krajem w Nowy Rok, opady deszczu przeszły szybko w śnieg, który padał coraz mocniej. Coraz więcej było ośrodków konwekcyjnych, w których poza gwałtownymi śnieżycami pojawiły się pojedyncze burze śnieżne. Na północy kraju wystąpił też silny efekt morza, polegający na tym, że w chwiejnej masie powietrza nad morzem formowały się ośrodki konwekcyjne, które szybko wkraczały nad ląd, przynosząc kolejne śnieżyce.

Mapa zbiorcza wyładowań z dni 01-03. stycznia. Źródło danych: blitzortung org.

Co do morza znaczny kontrast baryczny pomiędzy układem Omega, a niżem spowodował silny sztorm, o sile nawet 11 stopni w skali Beauforta. Wiejący tak mocno wiatr prostopadle do linii polskiego wybrzeża spowodował olbrzymie fale, które sparaliżowały porty. Wystąpiło zjawisko cofki, w wyniku której dnia 02 stycznia fale morskie uderzały bezpośrednio o klifowe nadbrzeże, podmywając je. Można było doskonale zaobserwować jak morze zabiera ląd, oraz przy okazji przyczynę powstawania stromych urwisk nad plażą. Po sztormie na plażach jest sporo gałęzi i śladów szkód. Jednak paradoksalnie tuż po sztormie jest najlepszy czas dla zbieraczy bursztynów.

Efekt sztormu w Ustce. Fot. Mariusz Jasłowski – Meteo24

Efekt sztormu w Ustce. Fot. Mariusz Jasłowski – Meteo24

Woda morska wpompowywana była także w ujścia rzek, wskutek czego niebezpiecznie podnosił się ich poziom i dochodziło do zalań, tak samo było w portach. Wstęp na nie był niebezpieczny.

Efekt sztormu w Ustce. Fot. Mariusz Jasłowski – Meteo24

Efekt sztormu w Ustce. Fot. Mariusz Jasłowski – Meteo24

Z kolei bardzo intensywne opady śniegu wystąpiły w górach, gdzie trzeba było wydać trzeci i czwarty – najwyższy stopień zagrożenia lawinowego, oraz na południu kraju. Najgorsza sytuacja zapanowała w Tatrach. Nic dziwnego. Do konwekcji dołączyło także zjawisko odwróconego wiatru fenowego, polegającego na tym, że po dowietrznej stronie gór, a więc po polskiej stronie wznoszenie orograficzne wymusza formowanie się chmur z intensywnymi opadami śniegu.

Śnieżyca konwekcyjna w Nowym Sączu. Fot. Beata Janisz

Natomiast w większości regionów kraju śnieżyce i silne porywy wiatru powodowały jedynie lokalne szkody. Za to stanowiły poważne utrudnienia dla kierowców, wskutek nagłego spadku widoczności i bardzo szybkiego pokrywania się jezdni śniegiem. Spadki temperatury poniżej zera powodowały też liczne oblodzenia. Było sporo przypadków utraty kontroli nad pojazdami z tego powodu. Do bardziej spektakularnego zdarzenia doszło w Ustce, gdzie autobus wpadł w poślizg. Tak więc zima, choć nieco spóźniona zalicza swój pierwszy w tym sezonie atak, który najmocniej dał się we znaki na północy, wschodzie i południu kraju. Na zachodzie skutki tego ataku były stosunkowo najmniej dotkliwe. Do największych należały tu jedynie gwałtowne śnieżyce, oblodzenia i tylko kilka centymetrów śniegu.

Tuż przed uderzenie śnieżycy konwekcyjnej w Żarach. Fot. Damian Zbieg -Meteo24

W kolejnych dniach w dużym skrócie – zima utrzyma się na wschodzie i południu kraju, gdzie jeszcze dopada śniegu, a mróz utrzymywać się będzie przeważnie przez całą dobę. Z kolei na zachodzie panować będzie odwilż opady mieszane, w tym marznące. Tak więc generalnie zima pozostanie z nami na dłużej, tak jak powinno być o tej porze roku. Więc czas najwyższy się do niej przyzwyczaić.

Comments are closed.